Zrezygnuj z częstego ważenia się!

Znane są przypadki kiedy kobiety regularnie, każdego ranka ważą się. Każdy atak obżarstwa kończy się sprawdzaniem wagi i pytaniem czy będzie on miał swoje konsekwencje we wzroście masy ciała.

Z drugiej strony często „cierpienie”, którym dla jedzenioholików zazwyczaj jest dieta też nakłania nas do regularnego sprawdzania swojej wagi – chcemy mieć pewność, że nasze męczarnie zostają wynagrodzone. A nagrodą są właśnie lecące w dół kilogramy.

Oba te przypadki najczęściej kończą się ucieczką w jedzenie – jeżeli widzimy, że znów przybrałyśmy na wadze czujemy złość, smutek, czasem wręcz rozpacz – a przecież najlepszym lekarstwem na powyższe uczucia jest dla nas jedzenie…Jeżeli widzimy, że męczarnie którym się poddajemy ograniczając ilość i jakość produktów spożywczych przynosi rezultaty – stwierdzamy, że należy nam się nagroda. Skoro tak dobrze nam idzie możemy pozwolić sobie na chwileczkę zapomnienia. Oczywiście w postaci dyspensy i wielkiej uczty. W przypadku gdy mimo dietetycznych męczarni nasza waga stoi w miejscu stwierdzamy – nie ma się co katować, to i tak nie ma sensu. Po co to wszystko skoro nic się nie zmienia?

Jak widzimy istnieje spore zagrożenie, że regularnie stawanie na wadze i to co na niej zobaczymy zakończy się jedzeniem. Dlatego porzućmy ów rytuał. Nie myślmy o kilogramach samych w sobie lecz o naszym stosunku do jedzenia. To jest właśnie naszym problemem z którego wynika otyłość. Znane chyba każdemu (przynajmniej z nazwy) zaburzenia związane z odżywianiem również nie skupiają się głównie na samym problemie wagi, lecz na stosunku do jedzenia. To on odgrywa pierwszoplanową rolę.

Dodaj komentarz