walka z otyłością

Tyjące złe nawyki

W końcu zacznie docierać do nas to, że jemy więcej niż „normalni” ludzie. Zaczniemy odczuwać w związku z tym skrępowanie. Dlatego też zaczniemy jeść w samotności. Często będziemy zmuszeni robić to w pośpiechu, przełykać wielkie kęsy. To sprawi, że zaczniemy jeść także wtedy kiedy nie odczuwamy głodu – zaczniemy robić to na zapas. Zrobimy wszystko, aby ludzie nie myśleli, że się objadamy. Będziemy jeść przed wyjściem na imprezę – ot tak, żeby dodać sobie pewności siebie i poczuć się lepiej. W końcu dojdzie do tego, że żadna ilość jedzenie nie będzie wystarczająca abyśmy poczuli się naprawdę dobrze.

Zdajemy sobie sprawę z utraty kontroli nad samym sobą. Są to swoiste „przebłyski świadomości”, które zagłuszamy jedzeniem. Po ataku obżarstwa pojawia się poczucie winy. Jemy, aby je zagłuszyć. W końcu zaklinamy się, że kończymy z tym. Zaczynamy nowe życie. Uczymy się głodować po dniach obżarstwa. Głodówka, obżarstwo. Jednak to nie przynosi rezultatu, więc i z tego mechanizmu rezygnujemy. Po prostu jemy. W końcu – niezależnie od tego ile zjemy: przygnębienie, smutek, stres nie znikają. Nasz przyjaciel, który zawsze przynosił ulgę – czyli jedzenie – odwrócił się przeciwko nam.

Dodaj komentarz